Skuliłam się pod drzwiami i tak zostałam, wiedziałam, że Hunter za szybko nie wróci i nie dostanę drzwiami... Głowę schowałam w ramionach, kuląc się, kurcząc wręcz w sobie. Płakałam...
Kilkanaście minut później... Nie wiem, chyba ze zmęczenia... Po prostu usnęłam pod drzwiami...
Gdy się obudziłam, ktoś coś śpiewał. Nie rozróżniałam słów.
Ocknęłam się na chwilę, by ponownie stracić przytomność....
Kolejny raz, gdy otworzyłam oczy, zobaczyłam pusty kufer. Właściwie, jego wnętrze...
- Kto znowu czegoś szuka? - Zapytałam, podnosząc się. W ręce trzymałam nietoperza... Tego samego, którego miałam przypiętego do sukni jeszcze niedawno...
- A wiesz, taki wampir... - Usłyszałam smutny głos Huntera. Jego jednak nie widziałam.
- Pokażesz się? - Zapytałam smutno, wstając. Broszę zapięłam na sukni. Po chwili ujrzałam wampira siedzącego na łóżku.
- Rubiny. - Prychnął. - Czym są w tym świecie? Marnym, tanim kamykiem. Nawet srebro jest droższe... - Mruknął pod nosem. Po chwili rzucił swoją broszę w kąt. - Jestem taki, jak ta brosza. Nic nie wart.
- Co? Ale dlaczego....? Tak mówisz? - Spytałam, podchodząc do niego. Usiadłam na łóżku. On jednak się wzdrygnął i wstał. Odszedł ode mnie na kilka kroków. Zrobiło mi się niewiarygodnie przykro. Dotknęłam swojej broszki. - Dla mnie jest ważna...
- Dlaczego? - Zapytał z niesmakiem. - Bo jest od takiego wampira, niewartego grosza, jak ja? - W jego oczach widać było nie tylko zrezygnowanie, ale... Coś nowego. Coś, czego w tej chwili nie potrafiłam opisać.
- Nie mów tak... Proszę. - Szepnęłam cicho. - Jeśli chcesz, odejdę. - Szepnełam. Ale... Nie mogłam. Nogi miałam jak z waty, nie dałam rady zebrać się w sobie i wstać. Nie.... Nie wiem, dlaczego, ale.... Po prostu nie mogłam.
Nagle przypomniała mi się piosenka z mojego dzieciństwa. Uczyła mnie jej jeszcze moja babcia, sędziwa, kochana staruszka...
Woda zabrudzona
Leje się wokół tych jezior
Niegdyś kryształem zachodzących.
Teraz jest tylko nieczystość,
Szara, zimna woda, pod którą leżę ja.
Leżę, obserwuję z dala, widzę, jak ty,
Ten, który mnie ocalił, teraz płacze.
Wisisz nad szkarłatem, wspominasz tamte dni...
A wszystko, czego chcesz, to
By z ufnością patrzyli na ciebie.
A ja nawet sześć stóp pod wodą,
Tak, ja z wiarą patrzę na ciebie...
Woda zimna
Spływa wzdłuż szkarłatu.
Zasypuje mnie ta zimna fala.
Widzisz, co tworzą twoje czyny?
Zimna posadzka wylana na me ciało.
Tak, tak, to twoje dzieło, twój jedyny skarb.
Zimno, siła i brak wiary, to jest czym jesteś.
Jednak płaczesz i zakopujesz mnie
W braku własnej wiary.
A wszystko, czego chcesz, to
By z ufnością patrzyli na ciebie.
A ja nawet sześć stóp pod ziemią....
Tak, ja z wiarą będę patrzyła na ciebie.
Ne wiem, w którym momencie, zaczęłam ją śpiewać na głos. Łzy płyneły mi z oczu. Gdy skończyłam, wybiegłam z domku. Pobiegłam wprost w dolinę, skoczyłam i wzbiłam się w powietrze.
Może chociaż lot uspokoi moje skołatane myśli...
Może... A może nie...?
Mam nadzieję.... Tak, mam nadzieję, że jednak Hunter mi wybaczy.
Ale... Czy teraz wolno mi ją mieć?