Miasto. Wszędzie pełno stalowoszarych, przypominających wieżowce budynków. Samo serce Vendinu.
Tak, to naprawdę przepiękne miasto. Byłam teraz z Nadine nad fontanną przedstawiającą czterech wojowników, nazywanych Warami Światła. Właśnie oni założyli Vendin. Z resztą, sama nazwa miasta nosi imię jednego z nich, właśnie wojownika światła, nazywanego Vendinem Drogi. Był wielkim podróżnikiem...
Zawsze fascynowała mnie ta fontanna. Była monumentalna, ogromna! I naprawdę piękna. Woda delikatnie spływała po rzeźbie, srebrząc jej marmur w promieniach słońca.
- Vida, znowu się zamyśliłaś. - Powiedziała ze śmiechem Nadine, jedząc lody, które przed chwilą jej kupiłam. No przecież obiecałam, nie?
- Co? A, tak, przepraszam. Pytałaś o coś? - Spojrzałam na nią nieco zdezorientowana.
- Znowu podziwiałaś Vendina, nie? - Zapytała. Nadine była postawną brunetką, wiecznie uśmiechnięta, wesoła... Nie dało się jej nie lubić.
- Taaak. - Powiedziałam z rozmarzeniem. - Szkoda, że wojownicy już nie istnieją. Ciekawe, jak było w tamtych czasach... - Położyłam się na szerokim obramowaniu fontanny i znów się rozmarzyłam.
- Widzę, że będzie trzeba cię zabrać do muzeum. - Powiedziała spokojnie Nadine, kładąc się obok mnie. Natomiast ja szybko się zerwałam.
- Muzeum! Nadine, jesteś kochana! - Krzyknęłam, wstając. - Chodź, mam jeszcze jakieś pieniądze!
Przyjaciółka niechętnie wstała z oświetlonej fontanny. Byłam tak rozradowana, że nie do końca wiedziałam, co robię.
Po chwili wybiegłam na jezdnię...
- Vida, stój!
Po tych słowach wydarzenia potoczyły się szybko. Jakiś samochód potrącił mnie, uderzając mocno w biodro. Odleciałam kilka metrów dalej, uderzając głową o ścianę. Słyszałam, jak zbiegają się ludzie... Słyszałam przeraźliwy krzyk, a potem histeryczny płacz Nadine.
- Ty jeszcze nie możesz umrzeć! - Słyszałam krzyk jakiegoś młodzieńca.
Ostatnie, co ujrzałam, to srebrne oczy i długie, czarne włosy. Czułam je na mojej twarzy. Był mężczyzną...
- Będziesz żyła. - Szepnął, łapiąc mnie za bark. Ból...
To było ostatnie, co poczułam. A potem?
Potem chyba znalazłam się już poza tamtym światem.
Przepraszam, Nadine, zawiodłam cię...