Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Przysięga


Przysięga

- Kolejna gwiazda spadła... - Szepnąłem cichutko. Czerwona grzywka jak zwykle mi zawadzała... - Mamo, kolejna gwiazda spadła. - Szepnąłem po chwili, odwracajac na chwilę głowę od nieba. Spojrzałem w ciepłe oblicze matki.

To, co ujrzałem, to jej piękne, gładkie oblicze bez zmarszczek. Biało-blond włosy spływały swobodnie w dół ku ramionom i później ku łopatkom. Biała suknia wraz ze skrzydłami pięknie komponowały się z jej zgrabną sylwetką i błękitnymi oczyma.

Tak, mam piękną mamę... Najpiękniejszą na świecie!

- Tak, synku. - Powiedziała, a jej usta ułożyły się w smutnym uśmiechu.

- Czy to coś znaczy, mamusiu? - Zapytałem, odgarniając czerwoną grzywkę. Czemu nie mogłem mieć takich ślicznych włosów jak moja mama czy tatuś? Tatuś też był takim ładnym blondynem... A moje włosy? Moje są takie dziwne, czerwone...

- Nie, kochanie. Jeszcze nie. - Jej słowa były takie... Smutne...

Czyżby ta gwiazda była dla niej taka ważna...?

Widziałem, jak z jej oczu spływały łzy.

- Ta gwiazdka była czerwona... - Dodała po chwili ze smutkiem. - Tak, jak twoje włoski.

Zamilkłem... Co to mogło oznaczać?

- To tylko przysięga... - Dodała po chwili i wstała ze skarpy. Objęła mnie za ramiona i podniosła do góry.

- Nadal jesteś taki leciusieńki...

 

 

Z moich ust dało się słyszeć jedynie ledwie wykrztuszone "nie". Starzec - anioł podszedł do mnie i uklęknął przede mną. Pochylił się, podnosząc mi twarz. Delikatnie ją złapał za podbródek i podniósł ku sobie...

- "Kiedy wojna bestii przyniesie koniec świata..." - Zaczął. Nie miałam ochotę kończyć.

- "Bogini zstąpi z niebios..." - Wyszeptałam beznamiętnie, jakby już nic mnie nie obchodziło. - A mimo to Gabryel okazał się zdrajcą... Nikogo już nie mam w tym świecie... - Szeptałam cichuteńko. - Nikogo nie umiem obronić... - Do oczu znowu zbierały się łzy. Płynęły mimo mojej woli. - Nikogo.

- Nie mów tak. - Powiedział z lekkim uśmiechem. Spojrzałam w jego błękitne, nadal młode oczy błyszczące niewiarygodną ilością doświadczenia. - Na pewno kogoś masz. - Dodał łagodnie. Mimowolnie uśmiechnęłam się. Otarł mi jedną z łez swoją starusieńką ręką. Delikatnie ujęłam jego dłoń w swoje i przytuliłam lekko do policzka.

- Dziękuję. - Szepnęłam z ulgą w głosie. Łzy nadal dusiły mnie w gardle, głos nabrał dziwnej barwy. Obok mnie stanęła jakaś inna anielica. Na jej czele lśniła gwiazda...

- Masz trzy drogie ci osoby. - Szepnęła z uśmiechem. Jej blond włosy dodawały jej blasku, jednakże jasne, niemal białe oczy przyprawiały o zawrót głowy i przerażenie... - Prawda?

Skinęłam jedynie głową. Przełknęłam głośno ślinę. Barwne, pastelowe sukna aniołów rozwiały się na wietrze. W górę uleciało kilka barwnych, jaśniutkich piór z ich skrzydeł. Anioły zaczynały się rozchodzić do domów. Pozostała jedynie ta dziwna para: staruszek o młodych oczach i ta przerażająca blondynka...

- Czarna Gwiazda nadal cię szuka, Vido. - Powiedziała z uśmiechem i wyciągnęła dłoń. Instynktownie się skuliłam, zasłaniając się skrzydłami. Po chwili jednak postanowiłam jej zaufać. Spokój i ciepło spływało do mojego serca...

Jakbym... Jakbym odnalazła dom.

- Idź do nich. Czekaja na ciebie. - Powiedział z uśmiechem staruszek, wstając z niemałym wysiłkiem. Anielica delikatnie mu pomogła, na co anioł jedynie skinął jej głową i odszedł. Kobieta zdjęła naszyjnik.

- Weź go. - Podała mi go wraz z tymi słowami. - I wezwij anioły, gdy wpadniecie w największe niebezpieczeństwa. - Dodała. Niepewnie wzięłam naszyjnik. Obejrzałam go dookoła. Przedstawiał dwa złote, anielskie skrzydła z błękitnym kamieniem po środku, przypominającym kształt ludzki. Założyłam go na szyję. Kryształ delikatnie zalśnił i zgasł.

- Dzię... Kuję. - Udało mi się wyjąkać. Anielica znowu wyciągnęła do mnie rękę. Tym razem chwyciłam ją bez wahania.

- A teraz leć. - Powiedziała z uśmiechem, rozkładając mi delikatnie skrzydła. - Niech dobre wiatry wieją pod twymi skrzydłami.

Bez słowa wystartowałam gwałtownie... Nieco wystraszona obejrzałam się w tył... Jej jednak już tam nie było...

Zacisnęłam rękę na naszyjniku...

Gdzie jest teraz Gabryel...?

Śmiertelnie się bałam konfrontacji z nim...

 

 

- Znowu świeci czarna gwiazdka. - Szepnąłem, patrząc na niebo. Od lat to było moim ulubionym zajęciem...

Tylko... Jak można dojrzeć czarną gwiazdę na równie czarnym niebie...?

Ja umiałem...


Głosuj (0)

Rinoa017 19:29:03 10/02/2012 [Powrót] Komentuj






.:: Licznik ::.
7252

.:: Księga 0::.
Dodaj do Księgi
Księga Gości

.:: Profil ::.




Dodaj do Ulubionych

.:: Archiwum ::.

2012
Maj
Kwiecień
Marzec
Luty
2011
Listopad
Październik
Sierpień
Lipiec
Kwiecień
Marzec
Luty
Styczeń
2010
Grudzień
Listopad
Październik


.:: Ulubieni ::.





.:: Linki ::.



Strona Główna