- Mógłbym cię już puścić? Ciężko się tak leci... - Zapytał spokojnie Gabryel. Wyczuwałam jednak w jego słowach odrobinę zgryźliwości...
- Licz się z tym, że jeśli mnie puścisz, to wrócę tam i ich pozabijam! - Krzyknęłam tak głośno, jak umiałam. Byłam wzburzona. - Gdzie jest Hunter?! - Do oczu powoli napływały mi łzy. Z gniewu. Obraz z wolna zaczynał się zamazywać.
- To chyba znaczy nie... - Mruknął niezadowolony anioł. - A jak ci powiem, ze Hunter leży pod dobrą opieką? - Zapytał nieco zirytowany.
- Skąd mam wiedzieć, że mogę ci zaufać? - Krzyknęłam zrozpaczona. Znowu zaczęłam się szarpać. Nie wiedziałam, co i dlaczego robię. Byłam w szale. Jedyne, czego chciałam, to tylko to, by blisko mnie był Hunter. Nic więcej. Mógł być ranny, zaopiekowałabym się nim. Jednak najbardziej chciałam, by był cały i zdrowy i jak najbliżej mnie.
Ale może lepiej nie za blisko?
Nie wiem, dlaczego go tak polubiłam... Strasznie się do niego przywiązałam...
Tak, ten wampir był fascynujący.
- Dziwne, że przestałaś się znowu szamotać. - Powiedział ironicznie Gabryel. - Czyżbyś sobie pomyślała?
- Trochę. Hunter ci chyba ufa... - Powiedziałam, myśląc. Dlaczego sprawił, by zniknął? Przecież mógł go tam zostawić na pewną śmierć. Bo na pewno by się wykrwawił.
Ta myśl aż przepełniła mnie strachem. Przebiegł mnie dreszcz.
- Spokojnie, nie jestem groźny. - Powiedział z uśmiechem. - Mogę cię już puścić? - Zapytał, rozluźniając chwyt. Skinęłam jedynie głową, niezdolna do odpowiedzi. Po chwili złapałam wiatr w skrzydła i sama poszybowałam koło niego. - Od razu łatwiej się leci...
- Powiedz mi, co z Hunterem.... - Poprosiłam błagalnie. Wytarłam napływające łzy wierzchem dłoni.
- Jest w domu swojej siostry. Właśnie tam lecimy. - Powiedział, uspakajając moje zszargane myśli. Przestały gwałtownie się kręcić wokół niebezpieczeństw. Jednak nadal były natrętne.
A może jednak kłamał? A może to Hunter...? Nie. Jemu ufałam. Nie wiem, dlaczego. Może przez tamte wspomnienia...?
- A powiedz mi jeszcze... Dlaczego miałam takie dziwne myśli, gdy ujrzałam białe pióro przy fontannie? - Dopytywałam nadal.
- To dlatego, że twoja dusza była w identycznej sytuacji. I to właśnie spowodowało uwolnienie kolejnych, ukrytych i zapieczętowanych w niej wspomnień. - Wytłumaczył mi spokojnie.
- To ty jesteś tym NIM. Osobą, o której wspominał Hunter, gdy pytałam o coś, czego.... Chyba nie wiedział. - Odpowiedziałam sama sobie na kolejne pytanie. Ciekawe, dlaczego zaatakowano tam wtedy Huntera...?
- Tak. A Huntera tak skatowali... - Zaczął. Przerwałam mu gestem.
- Czytasz mi w myślach. - Skwitowałam sztywno.
- Tak. - Odparł spokojnie. - Bo między demonami i wampirami jet wojna.
- A między aniołami i wampirami? - Zapytałam, nie zdążając o czymkolwiek pomyśleć. Dopiero po zadaniu pytania dotarła do mnie jego treść.
- Odpowiem ci później. Tymczasem musimy lądować. - Odparł spokojnie, po czym zaczął wykonywać manewr. Poszłam w jego ślady.
Ciekawa tylko byłam, czy mówił prawdę.... Już za chwilkę miałam się tego dowiedzieć...